Smoleńsk i tajemnicze śmierci

Email Drukuj PDF

Autor: Kod Czasu

Smolensk CrashJeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków którzy byli lub stali się osobami publicznymi. W większości wypadków byli wybitnymi specjalistami w swojej dziedzinie. Byli ludźmi energicznymi, kreatywnymi. Byli patriotami.

Oficjalnie się o tym nie mówi, lecz tragedia smoleńska to nie tylko 96 ofiar delegacji do Katynia. To także tajemnicze śmierci wielu osób z tą tragedią powiązwiązanych...

Tragedia Smoleńska to nie tylko 96 ofiar delegacji do Katynia, to także tajemnicze śmierci osób z tragedią związanych. Zdarzenia mające miejsce już w Polsce. Wszyscy znamy łódzki mord. Media mówiły o tym, bo musiały, pomijając jednak lub nie rozwijając niewygodnych dla mainstreamu wątków.

Powszechne milczenie zapadło jednak wobec pozostałych ofiar, gdzie sprawcy już nie ujawniają się jak w Łodzi, tylko wszystko dzieje się tak jakby to były wypadki.

Jednak proszę Państwa w wypadek można uwierzyć gdy jest jeden i gdy śledztwo jest prowadzone rzetelnie, zaś nawet zwolennicy tezy iż w Smoleńsku nie było nic więcej niż błąd polskich pilotów plus naciskający prezydent lub gen. Błasik, podczas rozmowy nie odważą się twierdzić że seria tajemniczych śmierci po 10 kwietnia - i łącząca się z nimi wcześniejsza śmierć Grzegorza Michniewicza, szefa kancelarii prezydenta, to były przypadki.

  • Grzegorz Michniewicz. Pierwsza ofiara.

Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym, był Tomasz Arabski. Zginął w tajemniczych okolicznościach, 23 grudnia tego samego dnia kiedy do Polski powrócił Tupolew z remontu. Wedle oficjalnej wersji, popełnił samobójstwo wieszając się na kablu. Wcześniej jednak nic nie wskazywało na taki jego stan. Tuż przed mniemanym samobójstwem dzwoni do żony umawiając się na następny dzień, wysyła esemesy do znajomych. Osoby które go znały zgodnie twierdzą że nie miał żadnych stanów depresyjnych ani skłonności samobójczych. Po jego śmierci w mediach, przecież tak żądnych sensacji, zapada zadziwiająca cisza.

  • Biskup Mieczysław Cieślar. Druga ofiara.

Ginie 18 kwietnia w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki Naczelnego Kapelana Ewangelickiego Wojska Polskiego, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Biskup Mieczysław Cieślar, był specjalistą od tematyki inwigilacji środowisk protestanckich przez SB. Wedle pewnych źródeł, po katastrofie odebrał telefon od ks. Pilcha. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następca głównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza.

  • Szyfrant Zielonka. Trzecia ofiara.

Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu, dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Fachowiec który szkolił innych, jeden z najlepszych w kraju. Doskonale znał kanały i sposoby przekazywania tajnych informacji. Pomimo że sprawa winna była wzmóc najwyższą czujność organów państwowych i mimo, że rozkład zwłok kolidował ze znakomicie zachowanymi dokumentami, stwierdzono samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.

  • Krzysztof Knyż, operator „Faktów” TVN. Czwarta ofiara.

Pracował z W.Baterem. Wedle informacji podanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała, iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza.

  • Profesor Marek Dulinicz. Wybitny polski archeolog. Piąta ofiara.

Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska. Dulinicz był pomysłodawcą wyprawy, ale też osobą aktywną w staraniach o wyjazd. W tym miejscu, wspomnę Państwu tylko jak wyglądał śmiertelny wypadek samochodowy Waleriana Pańki, szefa Najwyższej Izby Kontroli z początku lat 90-tych. W oponach było wywierconych setki mikroskopijnych dziurek, które dopiero, gdy samochód jechał z dużą prędkością tworzyły one zawirowania skutkujące wpadnięciem w poślizg. Tego dnia kierowca prezesa Pańko jechał z szybkością 150/h. Tego nie mogli, nie potrafili wykonać zwykli gangsterzy. To wiedza zastrzeżona dla służb. Po śmierci prof. Dulinicza jak i we wcześniejszych wypadkach na ten temat zapada cisza.

  • Dr Dariusz Ratajczak. Szósta ofiara.

Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 r. w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu. Świadkowie twierdzą, że poprzedniego dnia samochodu na parkingu nie było. Komenda Miejska w Opolu Umorzyła śledztwo pomimo że sami policjanci stwierdzili że śmierć nastąpiła 3-4 dni wcześniej. Dr Ratajczak został wyrzucony z uczelni po opublikowaniu książki w której cytował niektórych autorów podważających część ustaleń dotyczących holocaustu. Poprzedzone to było nagonką rozpętaną przez opolską „Gazetę wyborczą”. Wiąże się tę śmierć, z działalnością ujętego niedługo potem agenta Mossadu. Faktem jest że po 10 kwietnia nastąpiło rozprzężenie rodzimych służb i wzmożona działalność agentury. Zaś śmierć Dariusza Ratajczaka wyraźnie wskazuje na działanie tzw. Nieznanych sprawców. Na temat jego śmierci - cisza.

  • Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel. Siódma ofiara.

Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspert od spraw lotniczych. Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998-2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina ministra Wróbla jest jednak rodzina wzorcową - żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo rzekomo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej, jak to ma miejsce w wypadku morderstwa tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdza jego całkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny, poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju - gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój. Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja. Osobom dla których taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel”. Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej, że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miała odwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.

Proszę Państwa. Jeszcze nigdy od roku 89 nie zginęło w tajemniczych okolicznościach w ciągu zaledwie pół roku tylu Polaków którzy byli lub stali się osobami publicznymi.

Komentarze   

 
+2 #1 nlg 2012-05-15 11:29
Dobry wpis N_one, dobrze widzieć te "wypadki" w jednym miejscu.

Im więcej brudów widzę wokół tej sprawy, tym bardziej zastanawia mnie postawa takiego JKMa. Kto w miarę śledzi jego wypowiedzi ten wie w czym rzecz. Głosowałem na jego kolejne partyjki we wszystkich wyborach, teraz zaczynam poważnie wątpić czy warto..

Taki przykład:
http://jkm.nowyekran.pl/post/61923,wirus-smolenski

Dobrze skomentował to niejaki PanMarek:

Cytat:
Być może nigdy nie dowiemy się,
co stało się z prezydencką delegacją dnia 10-04 A.D. 2010, ale wiemy, co się wydarzyło po godz. 9:00 dnia 10-04 A.D. 2010 i właśnie to co działo się od tej godziny i ciągle trwa, świadczy jednoznacznie i w sposób pewny utwierdza nas, że został przeprowadzony na nią dobrze zaplanowany i przemyślany zamach.

Wszystko, co się wydarzyło po tej dacie nie było i nie jest w żadnym zaistniałym i znanym nam zdarzeniu normalne. Nic nie jest normalne nawet w jednym punkcie. Wszystko to wymownie wskazuje na przeprowadzony zamach i nic więcej.

Uprzejmie też proszę nie imputować nam, że nasza wiara sprowadza się do wiary „w gusła, sztuczne mgły, walki szkieletów, bańki helu, bomby próżniowe, elektromagnesy i lewitację – a nade wszystko w to, że wszystkiemu winne są Ruskie”.

Jak to jest głupie i nierozważne z Pana strony to wyjaśnię pokrótce Panu na przykładzie „magnesów”. To nie my wymyśliliśmy „magnesy” bo my – prawicowcy - uczyliśmy się pilnie i wiemy, że ten samolot był wykonamy głównie z dia- i paramagnetyków (stopy aluminium, miedź, tworzywa sztuczne, itp.) a poza tym siły przyciągania nie działają na odległości setek metrów tylko na milimetry/centymetry co każdy sprawdzał w swoim czasie bawiąc się dwoma magnesami. Podanie takiej bredni w ubeckich mediach miało swoje źródło w niekumatych czekistach, bo nikt, kto skończył kilka klas w porządnej szkole podstawowej by nic takiego nie tylko nie propagował, ale nawet nie wymyślił i na tym został Pan przyłapany. Pan wie, co to znaczy, prawda?

Dopóki nie będzie wiarygodnej interpretacji wszystkich dostępnych, prawdziwych danych – punkt po punkcie bez pominięcia choćby jednego punktu jak pominięto dotychczas TAWS#38 - parametrów lotu i mechanizmów samolotu z wszystkich monitorowanych punktów oraz prawdziwych nagrań głosowych (dotychczas ujawniono 3 wersje i nie są ze sobą zgodne) to proszę nie tylko nam nie wpierać tych pierdów KGB, ale proszę się w ogóle nie wypowiadać na te tematy. Do wykonania tych czynności po prostu nie będzie nic wiadomo tak jak i dzisiaj nic nie jest wiadomo. Poniał p. Janusz Korwin-Mikke?

Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo
Podsumowując: czy komuś w ogóle jeszcze można ufać? Nie.
Cytować
 
 
0 #2 N_one 2012-10-29 19:44
Remigiusza M - technik z Jak-40.
Cytat:
Badanie zwłok Remigiusza M. wykazało, że śmierć nastąpiła na skutek powieszenia - poinformował portal tvn24.pl Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Trwająca trzy godziny sekcja potwierdziła więc wynik pierwszych oględzin, czyli "śmierć bez udziału osób trzecich". Niemniej, prokuratura zleciła dodatkowo badania toksykologiczne. O tym, czy w organizmie chorążego był alkohol lub narkotyki dowiemy się za kilka tygodni.
http://www.sfora.pl/Juz-wiadomo-jak-zginal-wazny-swiadek-katastrofy-smolenskiej-a48978
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież