DCAC - tajny wydział FBI

Email Drukuj PDF

fbiFBI postanowiło nie czekać, aż prawodawcy zgodzą się na ewentualne wprowadzenie przepisów zobowiązujących producentów oprogramowania do umieszczania w nim tylnych drzwi. Serwis CNET dowiedział się, że w Quantico powołano jednostkę, której celem jest praca nad technologiami umożliwiającym prowadzenie skutecznego podsłuchu nowoczesnych systemów komunikacji.

Warto tutaj przypomnieć, że uzasadniając swoje starania o „tylne drzwi“ przedstawiciele FBI mówią: Coraz bardziej rośnie przepaść pomiędzy prawnymi a praktycznymi możliwościami prowadzenia podsłuchu za zgodą sądu. FBI sądzi, że jeśli przepaść ta nadal będzie rosła, to istnienie ryzyko, że rządowe agendy ‚ogłuchną’, co zwiększy ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego i publicznego.

Wydział o istnieniu którego informuje CNET nosi nazwę Domestic Communications Assistance Center (DCAC). W jego skład, oprócz pracowników FBI, wchodzą też agenci U.S. Marshal Service (USMS) i Drug Enforcement Agency (DEA). Samo FBI odmówiło udzielenia informacji na temat DCAC. Dlatego też dziennikarze CNET poskładali strzępy informacji z różnych wywiadów i dostępnych dokumentów rządowych. Wynika z nich, że DCAC ma szeroki zakres obowiązków. Od prób przechwytywania i rozkodowywania rozmów prowadzonych za pośrednictwem Skype’a poprzez samodzielne budowanie sprzętu do podsłuchu po ewentualną analizę olbrzymich ilości danych, które na polecenie sądu mogą zostać przekazane przez operatorów telekomunikacyjnych. Ma również służyć radami dotyczącymi prowadzenia podsłuchu innym służbom policyjnym - od szczebla lokalnego po federalny.

Zdobyte przez CNET informacje wskazują, że DCAC dysponuje wysokiej klasy specjalistami. Można tak wnioskować z faktu, iż jednostka chce np. tworzyć sprzęt podsłuchowy zbudowany pod kątem nadzoru nad konkretnymi osobami. W ubiegłym roku Valerie Caprioni, która była wówczas głównym prawnikiem FBI mówiła na spotkaniu z parlamentarzystami o potrzebie stworzenia zindywidualizowanych rozwiązań oraz o bardzo zaawansowanych technologicznie przestępcach. Teraz wszystko wskazuje na to, że właśnie DCAC będzie zajmowało się tworzeniem takich rozwiązań.

W opublikowanym w internecie ogłoszeniu o pracę FBI szuka specjalistów, którzy mają m.in. doświadczenie w prowadzeniu podsłuchu elektronicznego.

Brak informacji o DCAC skrytykowała Jennifer Lynch z Electronic Frontier Foundation. Rodzi się pytanie, dlaczego w działaniach tej jednostki nie ma większej przejrzystości. Powinniśmy wiedzieć więcej o tym programie i o tym, co FBI robi. Z jakimi firmami telekomunikacyjnymi współpracują, z jakimi mają problemy. Robią wszystko, by być jak najmniej przejrzystymi - stwierdziła Lynch.

W ubiegłym tygodniu Senat przyznał ponad 54 miliony dolarów na „Domestic Communications Assistance Center, lepszą koordynację podsłuchu elektronicznego pomiędzy różnymi służbami i przemysłem komunikacyjnym“. Nie wiadomo, jaka część tej kwoty trafi do samego DCAC.

Autor: Mariusz Błoński

Źródło: Kopalnia Wiedzy

Komentarze   

 
0 #1 sonda 2012-05-24 15:54
Zastępca ministra obrony USA podał, że służby wywiadowcze wykradły 24 tys. plików komputerowych z bazy danych firmy, zaopatrującej amerykańskie siły zbrojne.

William Lynn przedstawił nową cyberstrategię Pentagonu, w której cyberprzestrzeń uznana jest za taką samą "domenę operacyjną" jak morze, powietrze i ląd. Oznacza to, że siły zbrojne będą ćwiczyć również w przestrzeni wirtualnej w celu przygotowania się do obrony przed atakami hakerskimi.

Wegłud ministerstwa obrony dokonana w marcu kradzież danych była dziełem zagranicznej służby wywiadowczej. William Lynn dodał, że ofiarą ataku padła firma, projektująca systemy uzbrojenia i wyposażenie obronne. Odmówił jednak podania, o wywiad jakiego państwa chodzi, jak również nazwy poszkodowanej firmy i tego, co zawierały pliki.

- Było to 24 tys. plików, co jest dużo. Ale nie sądzę, by było to największe z tego, co dotąd widzieliśmy w kradzieżach komputerowych - zaznaczył wiceszef Pentagonu w przemówieniu w Państwowym Uniwersytecie Bezpieczeństwa.

Pracownicy ministerstwa obrony USA korzystają łącznie z ponad 15 tys. sieci komputerowych oraz 7 mln komputerów w setkach miejsc na całym świecie. Liczba wejść na resortowe sieci wynosi miliony dziennie, a w wyniku ich penetrowania zawłaszczono olbrzymie ilości danych.

Z dokonanych niedawno szacunków wynika, że kradzieże własności intelektualnej i informacji z komputerów agend rządowych i firm prywatnych spowodowały szkody gospodarcze na łącznie ponad bilion dolarów - wskazał Lynn.

Według niego, w ramach aktywnej obrony Pentagon wprowadzi do swych sieci informatycznych nowe zabezpieczenia w postaci czujników, oprogramowania i podpisów, by wykryć i zablokować podstępne kody, zanim zdołają one wyrządzić szkodę.

- Nasza strategia skupia się na eliminowaniu korzyści z ataku. Jeśli atak nie osiągnie swego zamierzonego rezultatu, ten, kto chciałby nam zaszkodzić, będzie miał mniej powodów, by stawiać nas za cel w cyberprzestrzen i w pierwszej kolejności - podkreślił wiceszef Pentagonu.

sm ze zrodla;http://w ww.polskieradio .pl
Cytować
 
 
0 #2 siedem 2012-05-25 09:35
Sonda, trochę nie rozumiem Twojego wpisu ;). Amerykanie są bardziej szpiegującym wszystkich krajem niż my, ale to przecież u nas wymogiem dla firm współpracującyc h z rządem/wojskiem jest udostępnienie zasobów m.in. IT dla wewnętrznej komórki bezpieczeństwa. Więc po co kraść skoro i tak jest nadzór w kompletny sposób? Do tego dochodzi fakt, że Polska bije własne rekordy w podsłuchiwaniu obywateli, więc "takie USA" (po wprowadzeniu patriot act i podobnych) tym bardziej powinna czuć się w każdej takiej firmie" jak u siebie".

Fajnie zabrzmiała wypowiedź ciecia z pentagonu, że 24k plików to jest mało. Dobra papka dla ludu, przecież nie liczy się ilość a jakość. Wystarczy jeden plik z backdoorem do wyrzutni rakiet atomowych.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież