Chomik Furiatto

Mity i fakty o reinkarnacji

Mity i fakty o reinkarnacji

Żyjemy w społeczeństwie, które dawno zostało pozbawione duchowości. W społecznej świadomości funkcjonuje mit, iż żyjemy tylko raz: rodzimy się bo nie mamy innego wyjścia, dorastamy, uczymy się, dojrzewamy, stajemy na przeciw codziennym trudnościom, walczymy o byt, o utrzymanie, pozycję, dobra materialne. Cierpimy, chorujemy, większość płodzi dzieci i je wdraża w ten cały kołowrót, a na koniec... umieramy. Taki cykl bez większego sensu i celu. Jesteśmy tylko ciałami.

Tak właśnie poprzez wieki indoktrynacji i zakłamania ukształtowano świadomość społeczną skutecznie zabijając wiedzę o aspektach duchowych naszej natury. Tak też większość z nas jest "urabiana", "wdrażana" do systemu jako kolejne trybiki napędzające tą bezsensowną machinę. Czy jednak ten społeczny dogmat jest słuszny? W tym miejscu należy zdać sobie sprawę z faktu, iż System nie potrzebuje istot rozumnych, świadomych samych siebie, swego celu i przeznaczenia. System potrzebuje tylko bezmyślne drony, które jeśli już myślą, to wyłącznie o tym, co System narzuca i w sposób jaki ten wskazał. Jeśli ktoś używa logicznej analizy, docieka, zadaje pytania typu "dlaczego", "w jakim celu", itp - uznawany jest przez System i jego przedstawicieli za jednostkę aspołeczną, nieprzystosowaną, etc.

Jednak jeśli czytasz ten post - prawdopodobnie jesteś na dobrej drodze by wyrwać się z tej matni. Zdjąć klapki z oczu i rozejrzeć się, dostrzec to, co dotychczas było przed nami sumiennie skrywane, wyszydzane, wyśmiewane, itp. Jednym z takich zagadnień jest właśnie reinkarnacja czy wędrówka dusz. Rodzimy się by doświadczać, uczyć się oraz walczyć z własnymi słabościami; doskonalić się, a po śmierci... analizujemy własne doświadczenia, dokonujemy podsumowania osiągniętych celów oraz dokonanych pomyłek, podejmujemy decyzję odnośnie kolejnych cech, które powinniśmy doskonalić czemu służy wybór odpowiedniego środowiska, rodziców, drogi życia, a następnie narodziny celem realizacji wcześniej obranego scenariusza.

Zapewne niektórzy zarzucą mi, iż to, co wyżej to brednie. Hmm... może spróbujmy wspólnie dociec jak jest naprawdę? Na początek zachęcam do zapoznania się z artykułem opublikowanym na stronie Fundacji Nautilus oraz obejrzenie poniższych filmików:



A na koniec coś do poczytania. Chyba najlepiej udokumentowana historia hinduskiej dziewczynki o imieniu Santi Devi

Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą

William "Bill" Cooper

N_one
Główny Bajkopisarz
ranks
useravatar
Offline
1358 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

"..Tak właśnie poprzez wieki indoktrynacji i zakłamania ukształtowano świadomość społeczną skutecznie zabijając wiedzę o aspektach duchowych naszej natury. Tak też większość z nas jest "urabiana", "wdrażana" do systemu jako kolejne trybiki napędzające tą bezsensowną machinę.."

Mówi się, że nic nie dzieje się przypadkowo... Mówi się także, że ponoć to my sami wybieramy czas, miejsce i jak sam N_one napisałeś - wybieramy odpowiednie środowisko, rodziców, drogi życia, a następnie rodzimy się w celu realizacji wcześniej obranego scenariusza..."
Jeśli jest to prawdą ( a ja uważam, że jest), to każdy bez wyjątku, w chwili obecnej jest " na właściwym miejscu i we właściwym czasie", wynika  z tego więc, że nie powinniśmy narzekać i wściekać się na to co przecież (sami wybraliśmy) i co obecnie się dzieje wokół nas..., tyle że to wcale nie jest takie proste jeśli ma się na codzień do czynienia z ludźmi, których umysły są całkowicie zablokowane. Obecnie wielu ludzi uważa się za "oświeconeych" bo np. 3 czy 4 lata zgłębiają tzw. nauki duchowe... Jest też wielu  błyskających  swą „mądrością” i głoszących to, co  najbardziej pasuje do ich teorii życia ... Wszędzie w internecie, gdzie jest miejsce na otwartą dyskusję  widać ich jako wojowników na pierwszej linii ... i tworzą gwarne targowiska, błyskają swoją wiedzą, doświadczeniem i nie mają szacunku dla nikogo innego..  Jeszcze gorzej jest, gdy są  np. z różnych religii, kultur, posiadają inną wiedzę ... a przecież nikt sam nie jest dostatecznie mądry czerpiąc wiedzę tylko z jednego źródła... Mądrością  jest umiejętność słuchania  ze wszystkich kultur, religii, bo tylko tym sposobem możemy w miarę dobrze rozpoznać życie i prawa nim rządzące...
Na szczęście, coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że nasze życie, gdyby miało istnieć tylko ten jeden jedyny raz, nie miałoby większego sensu i coraz wiecej z nas dostrzega, że jest to droga w kierunku duchowego rozwoju i oświecenia..  Czy tam dojdziemy czy nie, zależy od tego jak sami przyłożymy do tego rękę...

Guest
Gość
useravatar
Offline
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

Ja tam uwazam ze niektzorzy jako tako krotko mowiąc sa zamiknieci w tym systemie narodzin i nurodzin bezwiednie a inni zyja z nudow bo czym jest wiecznos w połonczeniu z absolutem ja doswiadczyłem to wiem jest poprostu nudna bo nic sie siedzisz tam z 15minut a wydaje ci sie ze to wiecznoc a co dopiero tkwic tam wiecznosc dlatego istnieje taki swiat i wsechswiat materialny aby cos sie działo. bo wbrew pozorom absolut to inteligentny twor samoistniejący.

To nie istota materialna ma doznania duchowe Tylko istota duchowa ma doznania materialne.

Piszczel
Zawszeistniejący
Pretendent
ranks
useravatar
Offline
37 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

dobra pozycja literacka, która daje jako takie pojęcie jak to jest "po drugiej stronie". Mowa o książce Michaela Newtona "Wędrówka Duszy". Książka w serii sesji terapeutycznych stara się przedstawić jak to jest od chwili śmierci do ponownych narodzin.

Michael-Newton-Wędrówka-Dusz.pdf

Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą

William "Bill" Cooper

N_one
Główny Bajkopisarz
ranks
useravatar
Offline
1358 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

Interesujące spojrzenie na problematykę reinkarnacji, Prawa Karmy, Jaźni oraz zależności wynikających z naszych osobistych myśli i poczynań, jak również optymistycznego poglądu na życie zawiera wykład wygłoszony w... 1961 r przez Martinusa, urodzonego w 1890 r na półwyspie Jutlandzkim w Dani.
Jak sam o sobie napisał:

Chrzest w kosmicznym ogniu, który przeszedłem, a którego bliższej analizy nie mogę tutaj dokonać, pozostawił po sobie fakt, że wyzwoliły się u mnie całkowicie nowe zdolności percepcyjne.
Umożliwiły mi one, nie w przebłyskach, lecz w permanentnym stanie świadomości, postrzeganie wszystkich duchowych sił tworzących materialny świat, niewidzialnych przyczyn, wieczystych praw natury oraz podstawowych energii i fundamentalnych zasad.
Tym samym misterium bytu nie było już dla mnie dłużej żadną tajemnicą.
Stałem się świadomy i wtajemniczony w Boską Zasadę Tworzenia


Strach przed śmiercią

Na ogół wszyscy ludzie, być może z wyjątkiem osób w podeszłym wieku, boją się śmierci i dobrowolnie nie rezygnują ze swojego życia. Podobnie jest ze zwierzętami, one także pragną żyć. Wszyscy ludzie walczą w celu ochrony życia. W szpitalach walczy się ze śmiercią. W domach, w codziennym ludzkim bytowaniu walczy się o zachowanie życia. Żaden cieszący się zdrowiem człowiek, który jest w pełni sił i któremu sprzyja los, nie ma ochoty umrzeć. Pragnienie odejścia z tego świata może pojawić się u starzejących się ludzi, gdy staną się osłabieni starością, zmysły zaczną ich zawodzić i gdy zacznie brakować im niezbędnej energii do samodzielnego dawania sobie rady. Nic też dziwnego, że w takiej sytuacji mogą zapragnąć śmierci. Pragnienie takie może też powstać u ludzi młodszych, bardzo osłabionych po przebyciu ciężkiej choroby, gdy są całkowicie zależni od pomocy innych. Jaka wynika z tego konkluzja? Dlaczego konieczny jest aż niezdatny do dalszego życia organizm, aby powstało pragnienie śmierci? Dlaczego wszyscy ludzie na ogół odczuwają strach przed śmiercią? Śmierć jest przecież czymś tak samo naturalnym jak narodziny. Jest tak samo naturalna jak nocny sen, a przecież snu nikt się nie boi. Jest wprost przeciwnie, bo możliwość udania się na nocny spoczynek sprawia radość. Gdy jesteśmy zmęczeni, nie obawiamy się utraty świadomości podczas snu, ponieważ wszyscy z pewnością liczymy na to, że po wyspaniu znowu się obudzimy. O śmierci jednak tak się nie myśli. Gdyby ludzie byli pewni, że ponownie przebudzą się po śmierci, nie odczuwaliby przed nią tak wielkiego strachu. Śmierć jest jednak dla nich czymś nieznanym. Ludzie nie wiedzą, że w rzeczywistości wcale nie mogą naprawdę umrzeć.

Organizm jest stworzoną rzeczą

Ludzie ślepo wierzący w dogmaty religijne mogą się bać, że po śmierci pójdą do „piekła” na „wieczne potępienie”. Natomiast ateiści mogą się obawiać, że śmierć jest jednoznaczna z całkowitym zanikiem ich egzystencji — trwającym wieczność unicestwieniem. W rzeczywistości i dla ateistów, i dla ludzi religijnych natura śmierci jest tajemnicą. Wszyscy ludzie są absolutnie pewni jedynie tego, że wcześniej czy później ich fizyczny organizm będzie musiał przejść przez proces nazywany śmiercią. Człowiek ma skłonność do utożsamiania się ze swoim organizmem, który w wyniku śmierci stanie się martwy i ulegnie rozkładowi, dlatego też utożsamia zgon swojego ciała ze swoją śmiercią. Przecież gdy ktoś, kogo kochamy, „umrze”, to znika on dla naszych fizycznych zmysłów, zostaje po nim tylko martwe ciało, na które możemy patrzeć i którego możemy dotknąć. Zmarły człowiek rzeczywiście „opuścił” swoje fizyczne ciało i dlatego nie jesteśmy w stanie postrzec go zmysłami. Faktycznie to „coś”, co odeszło, jest i zawsze było całkowicie niedostępne dla naszych fizycznych zmysłów. Także i wtedy, gdy wydawało się nam, że bezpośrednio obcujemy z danym człowiekiem. Jednak nigdy nie było to możliwe.

Doświadczaliśmy tylko działań, które ta żywa istota w pewnym okresie wykonywała, posługując się swym ciałem, będącym w materialnym świecie jej fizycznym narzędziem. Natomiast sama żywa istota była cały czas — tak jak i my wszyscy jesteśmy — niedostępna dla fizycznych zmysłów. Teraz przestała posługiwać się swoim narzędziem — fizycznym organizmem, dzięki któremu tutaj, w materialnym świecie, przez pewien czas można było pośrednio z nią obcować. Ta jej część, która nie przestała istnieć, jest całkowicie niedostępna dla fizycznych zmysłów. Jednakże w rzeczywistości ta niedostępna dla fizycznych zmysłów część jest pierwotną częścią żywej istoty, niczym innym niż samą żywą istotą, która władała swoim fizycznym organizmem, czyli swoim fizycznym ciałem, do czasu jego śmierci. To ta niewidzialna istota przemawiała i słuchała, posługując się ciałem. To ona nakazywała swemu ciału, by szło, stało, siedziało lub biegło. To ta niewidzialna istota, poprzez swoje ciało, okazywała nam życzliwość, zrozumienie, a może i miłość albo też jej przeciwieństwo. Za pomocą swego organizmu owa niewidzialna istota mogła tworzyć w fizycznej materii dzięki swoim umiejętnościom i talentom — i w ten sposób doświadczaliśmy jej działań i uczynków.

Nie powinno nikogo dziwić, że organizm sam w sobie jest stworzoną rzeczą, narzędziem, a ponieważ jest on stworzony i miał swój początek, to jak każda inna rzecz podlega tym samym co i one prawom natury.
Organizm ulega zużyciu, można też go zniszczyć, posługując się nim niezgodnie z jego przeznaczeniem. Żaden materialny przedmiot nie trwa wiecznie — bez względu na to, jak się o niego dba. Jest on czymś, co ma swój początek i wcześniej czy później ma też swój koniec. Po śmierci organizmu jego niewidzialny stwórca nie może dłużej przejawiać swej obecności w materialnym świecie. Ludzie, którzy w tym świecie przeżyli daną osobę, mogą myśleć, że ona z chwilą zgonu przestała istnieć. W rzeczywistości oni jedynie nie mają możliwości nawiązania z nią kontaktu poprzez fizyczne zmysły, ponieważ fizyczne ciało owej osoby nie nadaje się dłużej do użytku.

Żywa istota jest natury duchowej

Czy istnieje coś, co by wskazywało, że fizyczny organizm żywej istoty nie jest nią samą? Że istota jest realnym, niewidzialnym podmiotem istniejącym ponad swoim fizycznym organizmem? Oczywiście, że tak! W rzeczywistości każdy cal bytu żywej istoty sam w sobie jest przejawem czegoś niewidzialnego i rzeczywistego, istniejącego poza jej fizycznym organizmem. Czy można znaleźć w organizmie coś, co nie wskazuje na jego stwórcę, który się nim posługuje? Czy oczy istnieją same dla siebie? Czy też zmysły słuchu, węchu, smaku istnieją same dla siebie? Albo wewnętrzne organy, jak serce, płuca, wątroba, nerki itd., istnieją tylko same dla siebie? Czyż one wszystkie bez wyjątku nie są współpracującymi ze sobą częściami organizmu będącego narzędziem niezbędnym do przejawienia swojego bytu przez żywą istotę w sferze materialnej? Każdy bez wyjątku organ, mały czy duży, pełni funkcję konieczną do zapewnienia warunków, w których może zaistnieć fizyczne życie. Ale skoro cały organizm składa się wyłącznie z organów, których funkcjonowanie jest niezbędne, by żywa istota mogła doznawać swoimi zmysłami oraz aby mogła fizycznie zaistnieć, to wobec tego gdzież jest sama żywa istota? Czy jest ona w nerkach, w sercu, w oczach lub w nosie? Wiemy, że tam jej nie ma. Czy jest wobec tego w mózgu? Nie, gdyż mózg jest też tylko organem, który musi być cały czas w łączności z pozostałymi organami, aby doświadczanie życia w fizycznej sferze było możliwe. Jest on narzędziem, które współpracuje z innymi narzędziami, aby z organizmu uczynić doskonałą aparaturę. Ale kto zatem włada tym organizmem?

Faktem jest, że organizm jest narzędziem zbudowanym z dużej liczby skomplikowanych organów, ale żaden z tych podrzędnych organów nie może być stwórcą samego organizmu. Jego twórca i użytkownik nie jest jedną z widocznych części tego organizmu. Lecz przecież istnieje takie „coś”, co korzysta z tego ciała, ze współpracy wszystkich jego organów. Inaczej mówiąc — istnieje „coś”, co doznaje, doświadcza i tworzy poprzez swój organizm. To „coś” musi być stwórcą organizmu, przez który owo „coś” przejawia swoje życie oraz doświadcza przejawów życia innych istot. Ponieważ to „coś” jest niewidzialne, nic dziwnego, że nazwano je „duchowym”. Faktycznie wszystkie żywe istoty są istotami duchowymi, obojętnie, czy w danej chwili mają fizyczne ciało, czy też nie. Ale skoro tym samym my jesteśmy istotami duchowymi w fizycznych organizmach, to czy nie powinniśmy tego odczuć i postrzec?

Jaźń, nadświadomość i podświadomość

Czyż wszyscy nie wiemy z własnego doświadczenia, że do percepcji pewnych rzeczy tak się można przyzwyczaić, że stopniowo całkowicie przestajemy zwracać na nie uwagę? Tak też jest z postrzeganiem siebie samych jako istot duchowych.
W rzeczywistości nawet bardzo odczuwamy, że jesteśmy duchowymi istotami, ale tak się do tego przyzwyczailiśmy, że nie zawracamy na to uwagi. To właśnie duchowa istota w naszym fizycznym organizmie jest naszym rzeczywistym jestestwem, które znamy pod pojęciem naszego „Ja”. Mówimy: „Ja widziałem, ja szedłem, ja mówiłem, ja cieszyłem się” itd. Kim jest to „Ja”? Przecież nie same oczy widziały, nie same stopy szły, nie same usta mówiły i niemożliwe jest, żeby sam fizyczny organizm odczuwał radość. Jest on zbudowany z podrzędnych organów, które istnieją, aby on stał się doskonałym narzędziem dla manifestującego się i doświadczającego życia niewidzialnego „czegoś”. Nasza jaźń musi być tym „czymś”. Same oczy nie potrafią decydować o tym, gdzie mają patrzeć, nogi nie potrafią decydować o tym, gdzie mają pójść, a usta nie decydują o tym, co mają powiedzieć. Czyż to właśnie nie nasze „Ja” decyduje o tym wszystkim? Czyż to nie nasza jaźń odczuwa radość i smutek? Jaźń jest naszym pierwotnym czynnikiem, a organizm tylko wtórnym. Organizm jest narzędziem, które umożliwia nam doświadczanie życia i jest przejawem naszej egzystencji w materialnym świecie. Jaźń może być przywiązana do fizycznego organizmu, ale może też się od niego uwolnić. Skoro jest to możliwe, to musi ona mieć duchową strukturę, dzięki której proces przywiązywania do fizycznego organizmu i uwalniania się od niego staje się możliwy.

Tę strukturę w moim głównym dziele „Livets Bog” nazwałem „nadświadomością” żywej istoty. Poprzez nadświadomość jaźń utrzymuje strukturę zwaną podświadomością. Podświadomość składa się z dziennej i nocnej świadomości. Dzięki nadświadomości i podświadomości żywa istota jest w stanie stworzyć przejaw swojego życia i może go doświadczać. Dzięki nim następuje także bezustanna odnowa zdolności doświadczania życia, tak że żywa istota w każdej chwili znajduje się w środku swojego wieczystego, nieśmiertelnego bytu. Tym samym z kosmicznego — czyli absolutnego — punktu widzenia żywa istota jest duchową, a nie fizyczną istotą. Jest ona w stanie stworzyć sobie fizyczny organizm, który jest tylko narzędziem, rzeczą wtórną, bo pierwotna struktura całej istoty jest natury duchowej. Z tego powodu jest błędem nazywać żywą istotę — istotą fizyczną, chociażby w danej chwili przybrała cielesną postać w materialnym świecie.

Tworzenie własnego losu i doświadczeń życiowych

Duchowa struktura żywej istoty wpływa na cały jej stan umysłowy, umiejętność myślenia, życie emocjonalne oraz jej popędy, pragnienia i wolę. Jaźń stanowi stały, centralny, niezmienny punkt żywej istoty. Następnie mamy strukturę nadświadomości oraz świadomość dzienną, poprzez którą wchodzi i wychodzi całe doświadczanie życia żywej istoty. Stąd są wysyłane energie, którymi dana istota oddziałuje na inne istoty. Tutaj są odbierane te energie, które są reakcją otoczenia na energie wcześniej wysłane przez nią samą. Te właśnie reakcje tworzą jej los, jej doświadczanie „dobra” i „zła”. Gdy zaczniemy rozumieć, że żywa istota nie jest identyczna ze swoim fizycznym organizmem, ale przeciwnie, stanowi wieczną duchową strukturę wokół swojej jaźni, to zaczniemy pojmować jej los. Bez tej wiedzy ludzie nie będą w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe, że istoty tutaj, w codziennym życiu, mają krańcowo różne losy. Ponieważ one nie umierają razem ze śmiercią swoich fizycznych ciał, ale żyją dalej dzięki swojej kosmicznej, duchowej strukturze. Następnie po upływie pewnego czasu ponownie stwarzają sobie fizyczny organizm, czyli znowu rodzą się w materialnym świecie. Dlatego staje się zrozumiałe, że muszą kontynuować swój fizyczny byt na stopniu rozwoju osiągniętym w ostatnim fizycznym życiu. I teraz, w nowym życiu, mają one okazję doświadczyć reakcji na swoje fizyczne uczynki, które popełniły w stosunku do swoich bliźnich we wcześniejszych wcieleniach. Ten łańcuch przyczyn i skutków wprawiany jest w ruch przez wiecznie istniejącą strukturę, którą nazywam „ciałem wieczystym” żywej istoty.

Ludziom ziemskim daleko jest do zrozumienia, że doświadczanie życia przez żywą istotę zależy wyłącznie od jej własnego sposobu bycia i postępowania. Gdyby ludzie byli tego świadomi, nie doszłoby do rozkwitu tak wszechobecnej na naszej planecie mentalności wojennej. Niebezpieczeństwo wojny i agresji cały czas tli się pomiędzy narodami, państwami i między pojedynczymi ludźmi w ich codziennym życiu. Agresywny stosunek do bliźniego wynika z niewiedzy. Nie można jednak krytykować ludzi za niewiedzę i wynikające z niej uczynki. Życie stopniowo samo przyniesie im wiedzę i wrażliwość uczuciową na cierpienie innych, które spowodują, że dłużej nie będą w stanie zachowywać się tak, jak to czynią dzisiaj. Wielu ludzi na całym globie zaczyna rozwijać mentalność, która łączy pragnienie pokoju między narodami oraz harmonii w relacjach międzyludzkich z rosnącą umiejętnością budowania pokoju w swoim otoczeniu. Dla tych ludzi wiedza o kosmicznych prawach natury będzie dodatkową inspiracją do krzewienia pokoju i miłości na świecie. Ludzie ci będą potrafili zrozumieć, że pracują długofalowo i każda, nawet mała rzecz, którą czynią, aby pomóc i sprawić radość innym istotom, ma daleko większe znaczenie, niż pozornie mogłoby się to wydawać.


Człowiek jest panem swojego losu

Zrozumienie, że żywa istota jest nieśmiertelna, że żyje wiecznie, a nie jeden, jedyny raz, oraz że sama stwarza swój los z życia na życie, czyli inaczej mówiąc — zgodnie z zasadą reinkarnacji — z wcielenia na wcielenie, stawia światopogląd na codzienny byt i tym samym pojęcie „los” w całkiem nowym świetle. Z perspektywy czasu wszyscy ludzie rozumieją, że istnieje logiczny związek pomiędzy przyczynami a skutkami, związek ten znany jest jako prawo karmy. Zgodnie z prawem karmy w przeciągu dni, tygodni, miesięcy wracają do nas reakcje na uprzednio popełnione przez nas uczynki. Jednak im dłuższy czas upływa między przyczyną a następującym po niej skutkiem, tym trudniej jest dostrzec ów związek. A gdy okres pomiędzy uczynkiem a powracającym do nas skutkiem trwa kilka wcieleń, czyli kilka fizycznych inkarnacji, trudno się dziwić, że ludzie w ogóle nie zdają sobie sprawy, że są sens i logika w tym, co pozornie może wyglądać na bezsensowne i niesprawiedliwe. Ale z kosmicznego punktu widzenia nic nie dzieje się przypadkowo. Żadna istota nie jest w stanie doświadczyć czegokolwiek innego niż to, czego sama jest pierwotną przyczyną. Żadna też istota nie może uniknąć swojego losu, obojętnie, czy jest on dobry, czy zły. Do każdej istoty powracają reakcje na jej uczynki, na jej sposób bycia i postępowania. Reakcje te są odpowiednie do myśli, emocji i czynów, które spowodowały ich powstanie. Popełniony przez kogoś zły uczynek przyniesie odpowiednio nieprzyjemną reakcję, tak samo jak dobre uczynki przyniosą w końcowym rozrachunku reakcje pozytywne. Prawidłowość ta zwana jest prawem karmy. W taki oto sposób każda żywa istota jest absolutnym panem swojego losu.

Dzięki religii chrześcijańskiej człowiek nauczył się, że powinien wybaczać swojemu bliźniemu. Jednak to może być trudne, zwłaszcza wtedy, gdy uważa, że bliźni wyrządził mu niezmiernie wielką niesprawiedliwość.
Doświadczanie życia zależy wyłącznie od jego własnego sposobu bycia i postępowania, a bliźni są jedynie narzędziami Boga, poprzez które powracają do niego reakcje na własne uczynki popełnione w przeszłości. Gdy człowiek uświadomi sobie ten mechanizm tworzenia swojego losu, wtedy zrozumie, że ma wszelkie możliwe powody, by bliźniemu wybaczyć złe postępowanie. Opatrzność posługuje się tym bliźnim jak posłańcem przynoszącym człowiekowi skutki jego własnych czynów. W tym celu Opatrzność wybiera odpowiedniego posłańca, by przekazać człowiekowi skutki jego postępowania. A gdy w tym celu bliźni musi dokonać czegoś złego, to dzieje się tak tylko dlatego, że dany bliźni sam potrafi jeszcze te czyny popełnić. Jednak on też będzie musiał zbierać żniwa swojego postępowania. Zgodnie z prawem karmy w przyszłości wrócą do niego energie, które sam wprawił w ruch. Doświadczenie cierpień, których w ten sposób dozna, spowoduje konieczny w jego umyśle sprzeciw wobec ponownego popełniania czynów tego samego rodzaju.

Człowiek często myśli, że niewinnie cierpi, ponieważ na obecnym etapie rozwoju na ogół nie pamięta, że żył już przedtem. Z tego powodu nie może zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie rodzą się, by spotykał ich nieszczęśliwy los już od kołyski aż do grobu, podczas gdy inni żyją w szczęściu i dobrobycie, bez zbyt dużych trosk i zmartwień. Ale taki obraz można zobaczyć tylko z małej, lokalnej perspektywy. Patrząc z perspektywy kosmicznej — każda istota, dzięki ewolucji, stanie się kiedyś w przyszłości człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Nie nastąpi to bez przejścia na swojej drodze rozwoju przez doświadczenie tak samo wielkich trudności i cierpień, jakich doświadczają wszystkie inne istoty, to znaczy — cała ziemska ludzkość.


Niezbędność reinkarnacji

Gdy człowiek uświadomi sobie, że jest istotą duchową, że duch jest jego pierwotną naturą i że może on istnieć bez inkarnowania w fizyczne ciało, to całkiem naturalnie może postawić pytanie:
„Dlaczego ja w ogóle muszę wcielać się w fizyczne ciało, czy jest to konieczne? Skoro związane jest to z tyloma trudnościami, nie byłoby lepiej pozostać w duchowym stanie?”.

Może byłoby lepiej, patrząc z dzisiejszej, ludzkiej perspektywy, w której najważniejsze jest to, co w obecnej chwili sprawia danemu człowiekowi największą przyjemność. To, co „przyjemne”, na ogół uważa się za „dobre”. Jednak gdyby człowiek dokonał szczerej, refleksyjnej oceny swojego życia, to musiałby przecież przyznać, że nie wszystko, co było „przyjemne”, spowodowało rozwój umiejętności myślenia i wrażliwości uczuciowej. Wprost przeciwnie! To, że człowiek potrafi myśleć, jest dobrodziejstwem, a umiejętność myślenia najczęściej jest rozwijana właśnie dzięki trudnościom, które trzeba przezwyciężyć. Tak samo umiejętność okazania współczucia innym istotom rozwija się dzięki temu, że człowiek sam przeszedł przez podobne cierpienia. W przeciwnym wypadku pozostałby niewrażliwy na cierpienia innych. Można powiedzieć, że nieprzyjemne przeżycia i cierpienia, pod wpływem których następuje rozwój zdolności intelektualnych oraz empatii, z ogólnoludzkiego punktu widzenia są dobrem, chociaż w chwili odczuwania bólu były one dla niego „nieprzyjemnym dobrem”. Z tego powodu fizyczny byt jest koniecznością dla ludzi ziemskich. Muszą oni inkarnować, aby nauczyć się myśleć logicznie. Myślenie logiczne, z kosmicznego punktu widzenia, oznacza wiedzę o związkach pomiędzy przyczynami a skutkami, czyli znajomość prawa karmy oraz umiejętność takiego wykorzystywania tej wiedzy, by sprawiać radość i nieść pomoc istotom ze swojego otoczenia.

Ale dlaczego ludzie ziemscy nie mogą rozwijać i udoskonalać sztuki myślenia w duchowych światach? Ponieważ w tych światach nie napotyka się na opór. Duchowe sfery nie są „sferami nauczania”, ale „sferami rozkoszy”. Istoty duchowe mogą tam o wiele bardziej radować się umiejętnością tworzenia, którą nabyły podczas życia w świecie fizycznym w znacznie większym stopniu. Substancja świata duchowego jest całkowicie posłuszna myśli i woli. Natomiast podczas bytu w świecie fizycznym istoty muszą przezwyciężyć nie tylko opór materialnej, fizycznej substancji, ale także opór fizyczny i psychiczny, na który napotykają u innych istot. Wszystko to, w większym lub mniejszym stopniu, czyni fizyczną egzystencję na ziemskim padole „polem bitwy” albo „światem nieprzyjemnego dobra”. Gdyby to „pole bitwy” nie istniało, w ogóle żaden rozwój nie byłby możliwy.


Wieczysta kosmiczna struktura

Poprzez rozwój duchowy ludzie w przyszłości osiągną poziom, w którym zrównają się z człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Znamy umiejętności twórcze Boga — On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć. Ewolucja człowieka ziemskiego, poprzez jego fizyczne inkarnacje, zmierza do opanowania takiej samej metody tworzenia. Lecz zanim to nastąpi, ludzie muszą stać się tak doskonali, że będą mogli przezwyciężyć opór w materialnym świecie — i to nie poprzez walkę i wojnę, ale dzięki umiejętności logicznego myślenia i zdolności odczuwania uniwersalnej miłości. Gdy kiedyś, w przyszłości, w uczynkach człowieka ziemskiego, w całym jego sposobie bycia i postępowania nie będzie żadnej dysharmonii, żadnego umysłowego spięcia, żadnego ryzyka stwarzania wypadków i cierpień oraz gdy wszystko, co on zrobi, będzie wyłącznie służyło sprawianiu radości innym żywym istotom i będzie dla nich błogosławieństwem, to wówczas zniknie potrzeba inkarnowania w materialnym świecie. Wtedy nie będzie konieczne posługiwanie się fizycznym ciałem, czyli narzędziem służącym zbieraniu w formie bólów, niepowodzeń, wszystkich możliwych trudności i uciążliwości konsekwencji swoich pomyłek. Ludzie będą mogli wówczas egzystować w strefie, która dla żywej istoty w rzeczywistości jest pierwotną strefą domową — w świecie duchowym, z jego wieloma różnymi, jaśniejącymi i promieniującymi sferami. Strefę tę charakteryzuje harmonia bytu pomiędzy każdą egzystującą w niej istotą a osnową Wszechświata — uniwersalną miłością, będącą pierwotną manifestacją świadomości Boga.

Upłynie jeszcze kilka tysiącleci, zanim ludzkość ziemska osiągnie to stadium rozwoju. Każdy człowiek będzie musiał zbudować i stracić wiele fizycznych ciał, zanim wzniesie się do tego poziomu ewolucji. Naturalnie niektórzy osiągną go przed innymi, ponieważ ludzie są na różnych jej stopniach. Ale nie ma ani jednego człowieka, któremu nie będzie to dane. Aby wymiana organizmów mogła się odbyć i aby mogła nastąpić ich odnowa, żywa istota musi posiadać „coś”, dzięki czemu może przeżyć swoją fizyczną śmierć i następnie stworzyć nowe formy życia w odpowiednich ku temu, nowych, fizycznych ciałach, będących przecież tylko narzędziami służącymi manifestacji form życia w świecie fizycznym.

Jak już nadmieniłem, jaźń żywej istoty może powiązać się z formami doświadczania życia i ciałami, poprzez które ona się manifestuje. Dzieje się to poprzez nadświadomość zawierającą strukturę zwaną „elementem dziedziczności”, w której mieszczą się „jądra talentów”. Nie mogę tutaj dokonać analizy tej wewnętrznej struktury i muszę odesłać czytelnika do głównego dzieła: „Livets Bog”. Teraz chcę tylko nadmienić, że całą wewnętrzną strukturę jaźni można nazwać jej „ciałem wieczystym”. Ta struktura nie może być czasoprzestrzenna, podobnie jak czasoprzestrzenne są fizyczne i duchowe ciała, ponieważ jaźń nigdy nie została stworzona i zawsze istniała. Poprzez swoje „ciało wieczyste”, które zawsze istniało i nie może umrzeć, jaźń wysyła impulsy wprawiające substancję w ruch i przekształcające ją w przejaw swojej egzystencji i zdolności twórczych.

Bez „ciała wieczystego” proces twórczy, w wyniku którego powstaje nowe życie, nie byłby możliwy

Każdy przejaw życia i proces twórczy dokonywany przez żywą istotę — i w ogóle, i w szczególe — jest odzwierciedleniem całego jej sposobu bycia i postępowania. Nawet najmniejszy jej uczynek czy też emocje takie jak smutek i radość, zniechęcenie i entuzjazm mają swoje źródło w jej osobowości. Każda aktywność danej istoty wprawiana jest w ruch przez jej jaźń, która w tym celu dyryguje energiami nadświadomości. Oznacza to, że jedynym sprawcą wprawienia w ruch energii jest sama jaźń tej istoty. Ale ponieważ żaden ruch energii nie może zakończyć swojego toru gdziekolwiek indziej niż w tym samym „ciele wieczystym”, w którym miał swój początek, to zakończenie toru ruchu w „ciele wieczystym” nieuchronnie — wcześniej lub później — zostanie odebrane przez świadomość danej istoty jako doznanie albo doświadczenie. Dzieje się to poprzez ciała należące do podświadomości, co w przypadku ziemskiego człowieka oznacza ciało fizyczne i ciała duchowe. Są one wszystkie powiązane z „ciałem wieczystym”, ulegają wymianie i przeobrażeniom.

Żywa istota zawsze, bez względu na to, w którym miejscu cyklu ewolucji się znajduje, ma ciała należące do podświadomości. Ciała te są fizycznego i duchowego charakteru, służą żywej istocie jako narzędzia do tymczasowego odbierania i wysyłania energii jej „ciała wieczystego”. Odbierane energie odczuwane są przez jaźń jako przyjemne albo nieprzyjemne, zależnie od tego, czy miały one charakter czegoś przyjemnego lub nieprzyjemnego, w momencie, gdy zostały wysłane do otoczenia jaźni i znajdujących się tam istot. Ponieważ cała ta aktywność jest wprawioną w ruch energią świadomości, całkiem obojętnie, czy następuje to w skali makrokosmosu, kosmosu pośredniego lub mikrokosmosu, ma ona zawsze swój początek w nadświadomości i wraca do „ciała wieczystego” żywej istoty.

Nie ma w ogóle żadnej aktywności czy ruchu energii, które nie zostałyby wysłane przez jakąś jaźń. Siły natury są wprawiane w ruch przez żywe makroistoty, a aktywność, jaka znajduje miejsce w materii, jest uruchamiana przez żywe mikroistoty. Owe istoty są przecież makrokosmiczne i mikrokosmiczne tylko w stosunku do nas, wszystkie one mają swoje własne pośrednio kosmiczne przeżycia i formy bytu, tak samo jak i my je mamy. My też przecież jesteśmy i makrokosmicznymi, i mikrokosmicznymi wprawiającymi w ruch energie istotami. Jakie są te energie — ma to znaczenie dla nas, bo od rodzaju energii zależy nasz los, który w ten sposób tworzymy i tym samym wpływamy na nasze doświadczanie życia. Rodzaj wysyłanych przez nas energii ma także znaczenie dla makrokosmosu i mikrokosmosu.


Ponieważ żywe istoty przez całą wieczność mogą wysyłać i odbierać energię, to właśnie w ten sposób przejawiają one swoją egzystencję i dlatego są żywe. Umożliwia im to percepcję swego otoczenia oraz samych siebie w relacji do tego otoczenia. Istnieje prawo, dzięki któremu energia wprawiona w ruch przez daną istotę może zakończyć swój tor ruchu, wyłącznie powracając do tej samej istoty, która ją wysłała. Gdyby było inaczej, to wtedy doświadczanie czegokolwiek przez tę istotę byłoby całkowicie niemożliwe. Nie bylibyśmy w stanie panować nad swoim losem, gdyby wprawione w ruch przez inne istoty obce nam energie mogły wniknąć w naszą nadświadomość, niezależnie od tego, jakiej jakości są energie, które my sami wysyłamy.

Jakość przez nas wysyłanej energii działa jak filtr, który umożliwia przepływ do nas tylko tych energii wysłanych przez inne istoty, które są równoważne naszym własnym energiom, uprzednio przez nas samych wysłanym w naszym procesie doświadczania życia. Odbywa się to automatycznie, energie po przejściu przez filtr powracają do nas niczym za pomocą taśmy transportowej. Zatem powracające do nas energie są tego samego rodzaju, jakie sami wcześniej wysłaliśmy. Z tej przyczyny dotknąć nas mogą także energie dla nas nieprzyjemne, jak na przykład negatywne uczynki innych ludzi. Gdyby było inaczej i gdyby miały do nas dostęp obce nam energie, wtedy w ogóle nigdy nie mielibyśmy możliwości przezwyciężenia ataków zła. Natomiast tak nie jest i przebaczając bliźniemu oraz wyzbywając się negatywnych emocji, jak złość i nienawiść, oraz ###ąc prześladowań i oczerniania innych, przyczyniamy się do regulacji filtru, który dzięki temu będzie chronił nas przed powrotem tego samego rodzaju negatywnych emocji. W ten sposób wyzbywając się negatywnych uczynków i emocji, podnosimy jakość powracającej do nas energii, od której przecież zależy nasz los.

Uogólniając, można powiedzieć, że w ogóle żaden ruch energii i tym samym żadne przeżycie czy doświadczenie nie mogą dotrzeć do naszego „ciała wieczystego” i do nadświadomości bez uprzedniego wprawienia w ruch przez nas samych takiego samego rodzaju energii. W przeciwnym wypadku los danej osoby byłby poddany grze przypadków. A przecież los jej może być tylko skutkiem jej własnej niewiedzy. Każda osoba jest w trakcie rozwoju i w tym celu musi nabyć niezbędnych dla swojego rozwoju doświadczeń. Dzięki nim poznaje relacje pomiędzy przyczynami a skutkami, zwane także prawem karmy. W ten sposób żywa istota stopniowo wyzwala się od reinkarnacji i trudów bytu w świecie materialnym, by stać się „istotą boską”. W tej postaci staje się narzędziem manifestacji i tworzenia, którym posługuje się pierwotna świadomość Boga. Wtedy jest istotą, która swoją dzienną świadomością doświadcza swojej tożsamości z Bogiem oraz z wiecznością, nieskończonością i uniwersalną miłością.



Autor: Martinus. Tytuł oryginału: „Jeget, aanden og legemet” — „Det levende vaesens evighedslegeme”. Na podstawie wykładu wygłoszonego w 1961 r. Publikacja w biuletynie „Kosmos” 4/1993 i 5/1993. Przekład: Tadeusz Hyne

Źródło

Guest
Gość
useravatar
Offline
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

Czteroletni Cameron Macauley opowiada z przejęciem historię którą nie mógł wymyślić.Jego matka i badacze reinkarnacji próbują wyjaśnić tę zagadkę...

Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą

William "Bill" Cooper

N_one
Główny Bajkopisarz
ranks
useravatar
Offline
1358 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

Ciekawy artykuł z Onetu:

Badania nad możliwością reinkarnacji na drodze cofania pacjentów w stanie hipnozy do wspomnień z poprzednich egzystencji prowadzili później także szwedzki psycholog i jeden z inicjatorów powołania do życia Towarzystwa Badań Parapsychologicznych dr John Björkhem, angielski psychiatra dr Aleksander Cannon, austriacki psycholog dr Thorwald Dethlefsen oraz angielski psychiatra i psychoterapeuta dr Arnall Bloxham. Uzyskiwane w stanie hipnozy wyniki badań zasobów podświadomości wielu osób wskazywały na możliwość kolejnych inkarnacji naszej jaźni i kształtowania wypadkowej osobowości w kolejnych wcieleniach. W Polsce najbardziej znane są wyniki badań nad tym zagadnieniem, które uzyskała dr Helen Wambach, profesor psychologii i parapsychologii w Brookdale University Badania Wambach zainspirowane zostały publikacjami dotyczącymi zjawisk z pogranicza życia i śmierci oraz badaniami prof. dr. Iana Stevensona dotyczącymi pamięci minionych wcieleń.

Wyniki badań Helen Wambach z pewnością warto zaprezentować, ponieważ obejmowały one szerokie spektrum zagadnień związanych z reinkarnacją, w tym cel życia, motywacje przy wyborze życia, stosunki z osobami towarzyszącymi w kolejnych wcieleniach, uczucia związane z porodem i śmiercią, wybór płci itd. Wartość jej badań wynika również z liczby przeprowadzonych przez nią regresji (u ponad 2000 osób).

Całość:

Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą

William "Bill" Cooper

N_one
Główny Bajkopisarz
ranks
useravatar
Offline
1358 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Re: Mity i fakty o reinkarnacji

Na Ziemię wracają ofiary ataków 11 września 2001 roku! W kolejnych miejscach USA pojawiają się dzieci które dokładnie opisują, jak ginęły w spadających piętrach wież albo – i to jest najciekawsze – były na pokładach samolotów uprowadzonych przez terrorystów. Dostaliśmy naprawdę zapierający dech w piersiach materiał, który już został zlecony do przetłumaczenia na strony. Chłopiec pamiętał dokładnie imię i nazwisko, firmę, w której pracował, imię swojej żony, córki i matki. Wszystko się zgadza co do milimetra!

Całość na stronie fundacji Nautilus



Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą

William "Bill" Cooper

N_one
Główny Bajkopisarz
ranks
useravatar
Offline
1358 Posty
Informacja o użytkowniku w postach
Nie posiadasz uprawnień do zamieszczenia tu postu

Informacje forum

Statystyki:
 
Ilość wątków:
243
Ilość sond:
5
Ilość postów:
1909
Forum jest nieaktywne:
Użytkownicy:
 
Zarejestrowani:
147
Najnowszy:
Knefel88
Zalogowani:
0
Goście:
20

Zalogowani: 
Nikt nie jest zalogowany.

Legenda Forum:

 wątek
 Nowy
 Zamknięty
 Przyklejony
 Aktywny
 Nowy/Aktywny
 Nowy/Zamknięty
 Nowy przyklejony
 Zamknięty/Aktywny
 Aktywny/Przyklejony
 Przyklejony / Zamknięty
 Przyklejony/Aktywny/Zamknięty